Choroba oczu

WALKA O WZROK » Choroba oczu

Wzrok zacząłem tracić stopniowo na kilka tygodni przed moimi czternastymi urodzinami. W dniu urodzin uświadomiłem sobie, że już kompletnie nic nie widzę…

 

Wszystko zaczęło się od przeziębienia. Bolała mnie też często głowa, ale ani ja, ani nikt z bliskich nie zwrócił na to szczególnej uwagi – to typowy objaw choroby, nie był też szczególnie dokuczliwy. Po pewnym czasie zacząłem mieć światłowstręt i regularnie wymiotować. Kolejnym objawem był paraliż prawej połowy ciała. Gdy zacząłem co chwilę tracić przytomność – pogotowie odwiozło mnie do cieszyńskiego szpitala. Tam diagnozowano mnie kilka godzin, po czym na sygnale przewieziono do kliniki w Katowicach.

 

Z czasem dowiedziałem się, że tamtej nocy walczyłem o życie. Po utrzymującym się przez jakiś czas światłowstręcie, mój wzrok nagle i gwałtownie uległ pogorszeniu. Najpierw zacząłem słabiej widzieć, obraz przed moimi oczami był zamazany, potem widziałem już tylko światło i cienie, a w końcu całkowicie oślepłem.

 

Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Lekarze widzieli, jak dzień po dniu mój wzrok ulega pogorszeniu, ale nie byli w stanie nic zrobić.

 

Zawsze myślałem, że ślepota to jakaś czerń czy nieprzenikniona ciemność. Ale dla mnie to brązowo-bordowe tło, na którym wiruje mnóstwo drobnych białych kropeczek. W sumie nawet ciekawe widowisko. Ale po ponad 20 latach podziwiania tej zwariowanej abstrakcji chciałbym znów zobaczyć świat, jaki pamiętam. Dziś już to wiem, że ten tzw. obraz, który jest moim aktualnym polem widzenia, świadczy o uszkodzonych nerwach wzrokowych.

 

Ani moi rodzice, ani później ja nie dowiedzieliśmy się, dlaczego tak naprawdę straciłem wzrok. Wtedy zarówno specjaliści z Polski, jak i z zagranicy ostatecznie rozkładali bezradnie ręce nad moim przypadkiem.

 

Moje oczy nie są uszkodzone mechanicznie przez chorobę. Mimo wielu lat bycia ociemniałym, nie doszło u mnie np. do zaniku lub zmniejszenia gałek ocznych. Mam więc na szczęście i pociechę nadal ładne oczy. Problem tkwi nie w oczach, siatkówce czy korze mózgowej, a w nerwach wzrokowych, które są prawie w zaniku. Jeszcze pracują, ale niestety nie na tyle, by przesyłać bodźce wzrokowe. Uszkodzenie to jest poważne i aż do dziś nikt nie był w stanie mi pomóc.