Koniec zbiórki - akcji

WALKA O WZROK » Koniec zbiórki - akcji

Szanowni Państwo
W poprzednim wpisie obiecałem jak najszybciej poinformować Was o wyniku ostatnich
badań moich oczu, nerwów wzrokowych, czyli o tym czy terapia komórkami macierzystymi,
której się poddałem odniosła jakikolwiek skutek. Niestety nie odniosła ona żadnego
skutku. Na podstawie badań wykonanych przed terapią, w trakcie jej trwania, jak i
kilka miesięcy po czterech zabiegach, którym się poddałem moje nerwy wzrokowe nie
zregenerowały się choćby w najmniejszym stopniu. Wspominałem, że subiektywnie nie
odczuwam żadnej poprawy, nie widzę, nie mam poczucia choćby w minimalnym stopniu
światła. Jednak czy obiektywnie moje nerwy zareagowały bez tych badań nie byłem w
stanie stwierdzić. Dzisiaj już wiem, że nie. Owszem, ze względu na charakter mojego
schorzenia miałem bardzo duże szanse na to, że ta terapia zadziała choćby trochę,
liczyłem się jednak i z tym, że nie zadziała ona w ogóle. Szanse miałem mniej więcej
pół na pół i niestety znalazłem się w nie tej połówce, w której bym chciał.
Po konsultacji z lekarzami doszliśmy, więc do wniosku, że nie ma sensu kontynuować
dalej tej terapii i poddawać się kolejnym zabiegom. Po tych, które wziąłem nerwy
powinny, choć trochę zacząć pracować. W związku z tym trudno też jest przewidzieć
ile jeszcze musiałbym wziąć podobnych zabiegów bym odzyskał, choć poczucie światła.
Te natomiast tak naprawdę do niczego mi się w życiu nie przyda. Gdybym po tych zabiegach
zaczął widzieć choćby samo światło, lub nawet, jeśli nie, ale badania wykazałyby,
że moje nerwy zaczęły reagować na terapię i powoli, ale jednak się regenerować to
też jeszcze bym się nie poddał. Taki obrót sprawy wróżyłby mi wtedy w przyszłości
widzenie konturów, rozmazanych, ale jednak kształtów. W tym przypadku dalsza moja
walka nie ma sensu. Z Waszą pomocą zrobiłem, co mogłem i więcej się nie da.
Nie zbieram, więc już środków na leczenie moich oczu. Proszę Was, więc o nie wpłacanie
pieniędzy na moje subkonto i nie odliczanie 1%.
W najbliższych dniach czekają mnie formalności związane z zakończeniem zbiórki, akcji
itp. Wywieszę też wkrótce dokładne rozliczenie wszystkich zebranych środków pieniężnych.
Czy czuję się załamany, pokonany? Nie. Jak już wspominałem byłem przygotowany psychicznie
na sukces jak i na porażkę. Mimo że Tak naprawdę leczenie moich oczu nie przyniosło
spodziewanego przeze mnie efektu nie czuję się przegranym. Wiem, że z pomocą moich
Przyjaciół, z Waszą pomocą zrobiłem, co tylko się dało, reszta nie zależała już ani
od Was, ani ode mnie.
Wykorzystałem swoją szansę, a teraz przyszedł czas na to by „zakopać” siebie, jako
widzącego i przyklepać jeszcze łopatą. Nie można przecież cały czas walczyć. Co więc
dalej? Chcę po prostu żyć i nadal być szczęśliwy. Oby zdrowie mi dopisało i gorzej
nie było, to dam sobie w życiu radę. Dawałem do tej pory, to i dam sobie jutro. A
jeśli kiedyś pojawi się kolejna szansa na to bym widział, to się wtedy nad nią zastanowię.
Na dzień dzisiejszy dla mnie jej nie ma, czas, więc pomyśleć o kudłatych oczach dla
mnie, – czyli psie przewodniku. Do marca będę wrzucał tutaj wiadomości o tym, co
się ze mną dzieje, na jakim etapie jest akcja, jak i moje przemyślenia, zostańcie,
więc ze mną jeszcze te kilka tygodni.
Dziękuję wszystkim za pomoc, modlitwę, listy, telefony, wpłaty pieniężne, rozmowy,
podczas których podtrzymywaliśc
ie mnie na duchu. Ja tak ogólnie w życiu to jestem twardy na zabicie - dawałem radę,
ale wiadomo, że nie ma ludzi z żelaza (poza filmem Wajdy), więc i ja też już czasami
wymiękałem. To dzięki wsparciu, jakie od Was wszystkich dostałem miałem szansę i
siłę na wszystko to, co związane było z moją walką o wzrok.
Nigdy nie zapomnę Waszej dobroci

Więcej informacji już wkrótce na blogu.
Jarek Węglorz
www.wspieramyjarka.pl
27 styczeń o 23:04