Odzyskać wzrok

WALKA O WZROK » Odzyskać wzrok

P.P.: Na czym polega leczenie komórkami macierzystymi w Twoim przypadku?


J.W.: Tak ogólnie i na skróty, to terapia ta ma za zadanie zregenerować moje nerwy wzrokowe. Tego typu odbudowa tkanki neurologicznej jest możliwa dzięki komórkom macierzystym, które są komórkami posiadającymi zdolność przekształcenia się w dowolną tkankę ludzką.

 

P.P.: Ile jest planowanych zabiegów?


J.W.: Pierwsza seria obejmuje 5 zabiegów. Jeśli lekarze odnotują poprawę ­jej skuteczność, planowana jest następna składająca się również z 5 zabiegów.

 

P.P.: Jakie są szanse że odzyskasz wzrok?


J.W.: To jest niezmiernie trudne pytanie, ponieważ sama metoda, mimo że dokładnie zweryfikowana i przebadana naukowo, nadal jest eksperymentalną. Poza tym komórki macierzyste tym lepiej działają, im szybciej są podane po uszkodzeniu tkanki, którą mają zregenerować. Ja nie widzę ponad 20 lat. Jednocześnie zakres uszkodzenia moich nerwów wzrokowych zaczyna się i kończy właśnie tylko na nich. Oczy i korę mózgową w rejonie odpowiadającym za widzenie mam zdrowe, więc trudno to jakoś jednoznacznie oszacować. Na podstawie danych z całego świata dot. leczenia komórkami takich przypadków jak mój statystycznie wychodzi, że mam 60% szans na to że to się uda. Pytanie ­ jeśli się uda, to na ile? I znowu statystyka twierdzi, biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, że jeśli zadziała i znajdę się w tych 60% szczęśliwców, to mogę liczyć na efekt od tzw. poczucia światła do czystego widzenia nawet na kilka metrów.

 

P.P.: Gdzie będziesz leczony?


J.W.: W Centrum Medycznym Klara w Częstochowie, które współpracuje z Polskim Bankiem Komórek Macierzystych.

 

P.P.: Początkowo jednak planowałeś leczyć się gdzie indziej.


J.W.: Tak. W grudniu 2011 roku przypadkowo dowiedziałem się o leczeniu zaniku nerwów wzrokowych w Chinach metodą transplantacji komórek macierzystych. Chińscy lekarze, którzy przeprowadzają te zabiegi, pomogli już wielu osobom ze schorzeniami oczu takimi jak moje.

 

Te informacje sprawiły, że przez wiele miesięcy zgłębiałem temat i dowiedziałem się dużo o metodzie leczenia, o szansach wyleczenia dla mnie, badaniach nad tą metodą pomocy chorym w kraju i na świecie, w końcu o Polskim Banku Komórek Macierzystych. Weryfikując informacje na temat Chińskich klinik i interesując się metodą leczenia, nawiązałem kontakt z kilkunastoma pacjentami tych szpitali. Okazuje się, że po latach zmagania się ze ślepotą te osoby dziś ponownie widzą.

 

Po zapoznaniu się z moją aktualną dokumentacją medyczną tamtejsi lekarze orzekli, że jest dla mnie szansa na choćby częściowe odzyskanie wzroku. Chociaż zostałem zakwalifikowany, nie zdecydowałem się jednak na leczenie w Chinach – między innymi ze względu na koszty. Leczenie w Polsce jest tańsze. Jest też wg. mnie pewniejsze, gdyż odbywa się pod opieką m.in. komisji bioetycznej. Uważam, że mam tutaj w kraju większą gwarancję solidności usług.

 

Moja decyzja o leczeniu została starannie przemyślana. Dotarłem do wszelkich dostępnych informacji. Dokładnie rozważyłem wszystkie „ZA” i „PRZECIW”. Weryfikowałem wszelkie informacje, by wykluczyć jakiekolwiek oszustwo.

 

Dzisiaj jestem pewien, że to działa. Chcę spróbować leczenia, bo to najbardziej obiecująca i realna dla mnie nadzieja, z jaką zetknąłem się do tej pory.

 

P.P.: Czego się spodziewasz po tej terapii?


J.W.: Jeżeli w wyniku tej terapii odzyskam choćby trochę tego, co utraciłem, to uznam to za mój największy życiowy sukces. Chciałbym choć trochę odzyskać wzrok, by tak zwyczajnie i po prostu żyło mi się lepiej i wygodniej. Na co dzień radzę sobie, ale nie ukrywam, że życie, choćby z resztkami widzenia, zwyczajnie jest lepsze i łatwiejsze od tego, gdy w ogóle nie widzi się nic. Nie wiem, czy i ile widzenia odzyskam, bo przecież może być też tak, że wcale… Ale dla mnie w przypadku, kiedy dzisiaj nie widzę nawet światła, radością byłoby widzieć już jakieś kolorowe bochomazy, plamy, cienie, światło. Wiadomo, że im więcej, tym lepiej dla mnie.

 

P.P.: A jeżeli to wszystko nie zadziała, jeżeli nie odzyskasz wzroku?


J.W.: Ponad 20 lat nie widzę i nauczyłem się z tym żyć i radzić sobie. Jeżeli ta terapia się nie uda, to przynajmniej będę miał pewność, że zrobiłem wszystko, by wykorzystać daną mi przez życie szansę. Potem zamierzam żyć jak dawniej, czyli radzić sobie jak najlepiej potrafię i cieszyć się tym, co w życiu mam. Na pewno nie będę narzekał na niesprawiedliwość losu i nie będę zrozpaczony skakał z mostu. Wręcz przeciwnie – jeżeli się uda, będzie super widzieć cokolwiek, jeżeli nie, na kilka, może kilkanaście lat dam sobie spokój i zaczekam na to, co przyniesie dalszy postęp w medycynie. W tym czasie będę starał się zrealizować swoje inne życiowe plany i nadal będę żył jak najlepiej potrafię.

 

P.P.: Życzę Jarku, by Ci się udało i bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki. Do zobaczenia!


J.W.: Dziękuję. Tak - do zobaczenia!

 

 

Rozmawiała Patrycja Puda

Skoczów, 23 grudnia 2014r.